Maleńki znak, że żyję i mam sie całkiem dobrze :] Riposta Kobiet na Manifest Mężczyzn ;) "Czasem niebezpiecznie jest polecieć za wysoko bo bywa to bardzo nisko(…)" po zabiegu i z lepszym humorem :) schizowania przed badaniami c.d.
gdy oczy zamkniesz znów...
Mój szept otuli Cię płatkami
mój dotyk uspokoi oddech Twój...
Gdy zatopisz się w błogiej krainie
gdy świat cały zniknie...
Arrasem naszych marzeń...
przejdziemy razem po tęczy
po tęczy wspólnych snów...
Wśród lasów dziko rosnąca
Podnoszę spłoszone oczy
W górę do Ciebie
Do słońca
Ciało me krzyczy do Ciebie
Płonę wciąż z dzikiej rozkoszy
Spoglądam w szare twe oczy
Widzę Ciebie i siebie
Dotykam Twe ciemne włosy
I czuję, że jestem w niebie
Twoje dłonie na moich udach
A usta na moich ustach
Tulę się mocno do Ciebie
Zamykam Cię w swoich ustach
Moje dłonie dotykają wciąż Ciebie
Twoja skóra gładka i lśniąca
Leżę naga i drżąca
Czekam na Ciebie
Bez końca...."
Tęsknot i pragnień gorących
I byłeś jak okruch diamentu
W mej duszy mocno tkwiący
Los podał nam dłoń swoją
I drogę wskazał tę samą
Ja imię Twoje poznałam
I już nie byłam ta sama
Idziemy razem przed siebie
Dłoń Twoja moją zaciska
I będę na zawsze Twoja
Bo znam Ciebie od zawsze
I... z bliska.
Całuj nieprzytomnie
Niech zatracę zmysły
Moje niespokojne
Całuj mnie namiętnie
Całuj mnie frywolnie
Szepcz słowa upojne
Motylem się skrzące
Nakarm mnie oddechem
Napój mnie dotykiem
Po ustach mych wędruj
Różowym płomykiem
Pokaz mi noc lśniącą
Srebrnymi gwiazdami
Ja będę Cię karmić
Moimi kształtami....
Gdybym umarła, obudź wszystkie ptaki i każ im śpiewać
Gdybym umarła, obudź śpiące morze i każ mu tańczyć falą
Gdybym umarła, zawołaj wiatr by rozkołysał łąkę
Gdybym umarła, poproś słońce by rozświetliło Twoja twarz
Gdybym umarła będę zawsze z Tobą
Jestem z Tobą we śnie
Jestem z Tobą w marzeniach
Jestem z Tobą we wspomnieniach
Jestem z Tobą...
na zawsze...
Ja
świecącego karpia,
kolorowego barszczu,
wesołego opłatka...
a tak ciut powazniej :)

Zycze Tobie spelnienia wszystkich marzen,
przychylnosci wszechswiata,
raju na co dzien,
pomyslnych wiatrow w zagle beztroski zycia,
cudownych niespodzianek od losu,
sily w ramionach,
niewyczerpanych pokladow energii,
iskry w oczach,
czystego ognia i spokoju w sercu...
Odrobiny ciepla dzieki ludzkiej zyczliwosci,
odrobiny swiatla w mroku dzieki szczeremu usmiechowi,
radosci w smutku dzieki ludzkiej milosci,
wiary co gory przenosi,
niegasnacej nadziei na lepsze jutro w chwilach niepewnosci...
Nigdy nie konczacego sie pakietu zdrowia, szczescia i radosci...
Niech samotnosc odejdzie w niepamiec,
niech milosc dotyka Cie delikatnie, lecz bezustannie,
wszystko czego Ty dotkniesz,
stanie sie pomocne w spelnieniu marzen,
a kazda najdrobniejsza nawet czynnosc
przybliza Ciebie do bycia
najszczesliwsza i najbardziej usmiechnieta osoba
sposrod wszystkich ludzi...
zyczy danitka :)

Tak więc:
u mnie hmmm... (mam nadzieje, że sie nie pogorszy:)) u mnie super :)
Listopad minął jak żaden inny miesiac, spędzony codziennie rano na praktykach w Kancelarii a popołudniami na kursie:] no i przeważnie późnymi wieczorami z K*:)
W sobotę wraca mama:D, egzaminy cześciowo zaliczone, częściowo przeniesione na 'za rok' ;) (nie to żebym miała nie zaliczyć:P żeby nie było) kurs pomału dobiega końca, w życiu 'bardziej' prywatnym układa sie wręcz wspaniale... żyć nie umierać:P
Święta planowane 7mio osobowe, czyli w gronie całej bliskiej rodzinki, Sylwester zaś planowany z racji (i tu się pochwalę, bo zdaje się mnie że jest juz czym:]) rocznicy :D w składzie 2osobowym :) nooo ewentualnie 4osobowym, jeśli 'upijemy się' winem z moimi rodzicami ;)
To tymczasowo byłoby na tyle, gdyż ponieważ chwilę temu zakończyłam, tym razem bardzo 'brudną' robotę:) jaką było mycie akwarium:] udaję sie więc spocząć sobie oglądając jakieś głupoty tudzież może i czytając cos w miarę inteligentnego;)
Pozdrowienia dla wszystkich :)
Wszyscy znają na pewno męski manifest, każdy mężczyzna z pewnością się pod nim chętnie podpisze, a każda kobieta dodałaby do tych słów wiele od siebie ;)
Nadszedł czas na kobiecą ripostę :)
Dla przypomnienia, lub dla tych, którym nie było jeszcze dane się z nim zapoznać, zacytuje też męski manifest, jako pewnego rodzaju odnośnik:). [Osobą, które znają doskonale text manifestu męskiego, (a jest ich pewnie większość;)) radzę – w celu nie przemęczania się czytaniem dużej ilości textu;) – czytanie od razu fragmentów pisanych kolorem:)]
…miłej lektury… :)
„Proszę Pani, Panienko, Dziewczyno, Narzeczono, Kobieto, Żono i wszystkie inne kobiety”
Kochany Chłopcze, Kawalerze, proszę Pana, Narzeczony, Mężu, Kochanku, Drogi Nieznajomy, i każdy inny Mężczyzno i inny, drapiący się już chwilę po wyjściu z łazienki;)
1. „Jeżeli sadzisz, że jesteś gruba, to najprawdopodobniej jesteś gruba. Nie zadawaj mi takich pytań, odmawiam odpowiedzi.”
Ad 1) Nie pytam Ciebie, czy jestem gruba, bo przecież wiem, że... uwielbiasz moje pulchniutkie ciało:P
2. „Jeżeli czegoś chcesz, to wystarczy o to poprosić. Postawmy sprawę jasno: jesteśmy prości. Nie rozumiemy żadnych subtelnych, pośrednich próśb. Pośrednie bezpośrednie prośby nie działają. Te pośrednie postawione bezpośrednio przed naszym nosem tez nie działają. Po prostu powiedz czego chcesz.”
Ad 2) Gdy czegoś chcę, to, owszem, mogę cię o to poprosić. Tylko, że Ty i tak zrobisz, co zechcesz. Pyzatym miło by było, jakbyś czasem sam na to wpadł bez mojego proszenia:].
3. „Jeżeli zadajesz pytanie, na które nie oczekujesz odpowiedzi, nie zdziw się, że otrzymasz odpowiedz, której raczej nie chciałaś usłyszeć.”
Ad 3) Tak, czasami zadaję pytania, na które nie oczekuję odpowiedzi, ale jeśli dobrze o tym wiesz, to na pewno potrafisz wybrnąć z tego tak, by mnie nie zranić. Czy tak:)?
4. „My jesteśmy PROŚCI. Jeżeli proszę o podanie mi chleba, to nie mam na myśli nic innego. Nie mam do ciebie pretensji, że nie ma na stole chleba. Nie ma tu żadnych niedomówień czy żalu. My jesteśmy naprawdę prości.”
Ad 4) Za to my jesteśmy bardziej skomplikowane, więc jeżeli chcesz chleba, to go sobie po prostu weź, przecież na pewno wiesz, gdzie leży. I nie narażaj mnie na myślenie o tym, że jestem kiepską gospodynią.
5. „My jesteśmy PROŚCI. Nie ma sensu pytać mnie o czym myślę, bo przez 96.5% czasu myślę o seksie. I nie, nie jesteśmy opętani. To po prostu nam się najbardziej podoba. Jesteśmy PROŚCI.”
Ad 5) To bardzo dobrze, że tak często myślicie o seksie. To znaczy, że jesteście zupełnie normalnymi facetami. My też kochamy się kochać. A jeśli pytam „o czym myślisz”, to czasem chcę tylko zagaić rozmowę, nie czuj się przez to ‘napastowany’.
6. „Czasem nie myślę o tobie. Nie szkodzi. Proszę przywyknij do tego. Nie pytaj o czym myślę, jeżeli nie jesteś przygotowana do rozmowy na temat polityki, ekonomii, filozofii, piłki nożnej, picia, piersi, nóg czy fajnych samochodów.”
Ad 6) Ja także czasem wyrzucam Cię z moich myśli. Mam wtedy czas, by pomyśleć i o polityce, i o filozofii, i o piciu, i o piersiach, i o fajnych, szybkich samochodach. I czasami też chciałabym o tym pogadać.
7. „Piątek/ sobota/ niedziela = żarcie+kumple+piłka nożna w telewizji+piwo = tragiczne maniery.”
Ad 7) Co do weekendów, to dobrze wiesz, że piwo+kumple+tragiczne maniery wcale mi nie przeszkadzają. Piłkę nożną też czasem mogę oglądnąć, dobrym wyjściem będzie też drugi telewizor.
8. „Zakupy nam się nie podobają, i ja nigdy nie będę ich lubić.”
Ad 8) Ja też nie znoszę chodzić z Tobą po sklepach. Bo to żadna przyjemność ciągnąć za sobą nadętego i znudzonego buca. Wcale Cię więc do tego nie zmuszam, ale nie wspomnę o fakcie, że po pierwsze, można je w różny sposób umilić, a po 2., nie zawsze chodzi o to żeby robić co się lubi, tylko czasem o to, żeby robić coś z ukochaną osobą.
9. „Gdy gdzieś idziemy, cokolwiek założysz, będziesz w tym wyglądać doskonale. Przysięgam.”
Ad 9) To nieprawda, że wszystko Ci jedno, co na siebie założę, gdy gdzieś idziemy. Wolisz mnie w seksownej sukience niż w powyciąganym i brudnym dresie. Czy się mylę? Poza tym, kiedy zwracam na siebie uwagę przed wyjściem, chcę tylko, żebyś zapamiętał, jak jestem ubrana, na wypadek jakbyś się zgubił, lub profilaktycznie, żebyś nie pomylił mnie z inną:P.
10. „Masz wystarczająco dużo ciuchów. Masz wystarczająco dużo butów. Płacz to szantaż. Bankrutowanie mnie nie jest okazywaniem uczucia z twojej strony.”
Ad 10) Może i rzeczywiście mam wystarczająco dużo ciuchów czy butów. Ale pozwól mi czasem zaszaleć. A z tym Twoim bankrutowaniem to już chyba lekka przesada.
11. „Większość mężczyzn posiada 3 pary butów. Powtarzam raz jeszcze, jesteśmy prości. Skąd ci przychodzi do głowy pomyśl, że pomogę ci wybrać z twoich 30 par, te która najlepiej pasuje.”
Ad 11) Co mnie obchodzi, że większość mężczyzn posiada tylko 3 pary butów. To ich sprawa. Wiem też dobrze, jakie buty mam założyć do danej kiecki. Gdy proszę Cię o pomoc w wyborze tych, które będą mi pasować, to trochę Cię kokietuję. I nie mów, że tego nie lubisz;) Poza tym… ja kolekcjonuję buty, a Ty kurz na książkach, brudne szklanki, skarpetki i butelki/puszki po piwie:P.
12. „Proste odpowiedzi jak TAK i NIE są doskonale akceptowane, bez znaczenia na jakie pytanie.”
Ad 12) Nawet tak proste odpowiedzi jak TAK albo NIE mogą mieć zupełnie inne znaczenie. Wszystko zależy od okoliczności, intonacji, no i oczywiście... chęci. Nie bądź takim umysłem ścisłym i przyjmij od czasu do czasu wieloznaczne MOŻE.
13. „Jeżeli masz jakiś problem, przychodź do mnie tylko po pomoc w jego rozwiązaniu. Nie przychodź się użalać jakbym był jakąś twoja przyjaciółką.”
Ad 13) Gdy mam jakiś problem i chcę Ci się wyżalić, to znaczy, że Ci ufam. Cieszę się, jeśli pomożesz mi go rozwiązać, ale doceń też, że przyszłam z tym właśnie do Ciebie, a nie do jakiejś przyjaciółki. Poza tym, jeśli na to nie wpadłeś, to czasem wystarczy mi, że mnie po prostu przytulisz, to chyba nie takie trudne:)?
14. „Ból głowy, który trwa 12 miesięcy, to nie ból głowy. Idź do lekarza.”
Ad 14) Wiem, że żaden ból głowy nie trwa 12 miesięcy, do tego nie trzeba być Holmsem. Mają go jedynie kobiety, których nie umiecie rozpalić, albo te, które nie są Wami zainteresowane i przestały Was kochać i trzeba być kretynem żeby przez rok liczyć na trzęsienie ziemi:P.
15. „Jeżeli powiem cos, co może być zrozumiane w dwojaki sposób i jeden z nich spowoduje, że będziesz nieszczęśliwa czy zmartwiona, wiedz ze mam na myśli to drugie.”
Ad 15) Jeśli powiedziałeś coś, co mogłam źle zrozumieć, i czuję się nieszczęśliwa, to mnie przytul, zamiast się wymądrzać lub złościć.
16.”Wszyscy mężczyźni znają tylko 16 kolorów. Śliwka to owoc a nie kolor.”
17. „I co to za durny kolor ta fuksja? I poza tym jak się to pisze?”
Ad 16) Jestem pod wrażeniem. A może tak powinniście pójść do lekarza, tego od oczu;)? A tak poważnie, to wasze nie rozróżnianie kolorów jest wytłumaczone naukowo, tak samo jak to, że większość kobiet nie umie czytać map. PS: śliwka to też kolor, tak jak i brzoskwinia i inne, a szarość ma nieskończoną ilość odcieni, ale nie trap się, wystarczy odróżnić Ci zielony od czerwonego:)
18. „Lubimy piwo tak samo jak wy lubicie torebki. Wy tego nie rozumiecie, my również.”
Ad 18) My lubimy i piwo, i torebki. Jesteśmy więc lepsze:]:P
19. „Jeżeli cię pytam co się stało a ty odpowiadasz "Nic", wtedy ci wierze i jestem przekonany, że wszystko jest w porządku.”
Ad 19) Jeżeli pytasz mnie, co się stało, a ja odpowiadam – ‘NIC’, to przeważnie znaczy, że coś jest nie tak, bądź jestem na Ciebie obrażona. I najlepiej od razu mnie przeproś, choćbyś nie wiedział, za co:P:]. Poza tym, czasem odpowiadam ‘nic’, bo i tak przy pierwszym dłuższym zdaniu usłyszę chrapanie:P
20. „Nie pytaj mnie ‘Kochasz mnie?’ Możesz być pewna, ze gdybym cię nie kochał, nie byłbym z tobą.”
Ad 20) Będę Cię pytać, czy mnie KOCHASZ, nawet 100 razy dziennie. A Ty będziesz 100 razy na dzień odpowiadał, że tak. Bo my potrzebujemy czuć się KOCHANE. Wtedy rozkwitamy i piękniejemy.
21. „Reguła podstawowa w przypadku najmniejszej wątpliwości dotyczącej czegokolwiek: Weź to co najprostsze.”
Ad 21) Wiem, że jesteście PROŚCI, i wiem, iż czasem, trudno Wam z nami wytrzymać. Ale właśnie ta inność najbardziej Was kręci, więc, do cholery, nie przerabiajcie nas na swoją modłę, bo staniemy się takie same jak Wy i będzie potwornie nudno.
Bonus: :)
22) Jeśli po wszystkim zaśniesz, - zaśnij. I przestań winić nie za swoje poczucie winy;)
23a) Urodziny, imieniny i rocznice są jak Wigilia – raz w roku. Nie przestawia się ich na „jutro”, a przy sklerozie warto zaznaczyć sobie w notesie albo ustawić przypomnienie w telefonie:]
23b) Czy naprawdę tak trudno Wam zrozumieć, że my potrzebujemy czasem być adorowane:)? Czy to naprawdę dla Was tak wielki problem pokazać, że Wam zależy:>? A Może w tych czasach, to ‘obciach’ przynieść kobiecie kwiaty?
24) Tak wiemy, jesteście prości, {mężczyzna mówi co myśli, kobieta myśli co mówi:]}
25) Nie mówi się „wóz z charakterem” tylko „stary rupieć”:P
25) Kiedy mówię, ze za szybko jedziesz, to nie oznaka podziwu, tylko ostrzeżenie, ze za chwilę puszczę pawia:P
to by było na tyle… :) bez urazy dla nikogo hehe;) pozdrowienia dla wszystkich Facetów :P i Kobiet oczywiście też hehe :) Ps: buziaki dla Evy bo się upominała:P;)
na jego brzegach wyszyłam to, co czuję... co we mnie dojrzewa...
przed czym się nie bronię... co nowe dla mnie... jestem blisko wyszeptania...
...Twoja trasa palcem po moim ciele...
wybrałeś najdłuższą, najbardziej zawiłą i najdelikatniejszą...
...obudziłeś mnie rano... na wpół we śnie marzyłam o Tobie...
o cieple Twojego ciała, o rytmie muzyki,
w którą dopasowujemy taniec ciał naszych...
...cichutko szeptałeś...
Leżałeś blisko mnie,
czułam bicie Twojego serca...
Po czasie poczułam na ciele swoim kropelkę Twojego potu...
tak delikatnie spływała po mojej prawej piersi...
...chciałam na zawsze zatopić się w Tobie,
oddychać razem, zasypiać i budzić się przy Tobie...
z uśmiechami na twarzy...
z iskierką szczęścia w oku...
i zadowoleniem dopełnienia siebie...
marzyłam o tym przez ten cały czas...
...ciała nasze bez tajemnic... zdołały połączyć umysły...
Pamiętaj, ze nie chcę byś przeminął…
Żeby nie było – Żyje :] i generalnie to mam się całkiem dobrze :P noo może pomijając fakt chwilowych ‘kryzysów po-zabiegowych’ bo (cholera jasna) ja nawet w ziemie więcej z domu wychodziłam jak po nim :P no ale – siła wyższa :( w każdym bądź razie – już jest ok. :)
₪Poprzednia „notka” prawdę mówiąc była tylko notką mającą na celu zapobiegnięcie zablokowaniu bloga przez admina myloga za nieaktywność :P ;)
Ta notka planowana była na poważny temat… ale z racji tego, że doszłyśmy kiedyś z Evą do wniosku, że dzięki takim zapiskom, jak te tutaj, po jakimś czasie mamy niezły ubaw;), to temat planowany przełożę na raz następny:]. Od ostatniego normalnego wpisu działo się wieeeele :P [będę z Was dumna jak przeczytacie to wszystko (a dodam, że się starałam streszczać :]) – no chyba, ze przeczytacie z nudów – to by wtedy wiele wyjaśniało :P]
₪Tak się składa ze minął już miesiąc pobytu mojej Mamy w domu… 3go sierpnia wróciła do Włoch:/, tymczasem w przyszłym tyg. tata znów wybędzie dość daleko do pracy, tak więc zapowiadają się kolejne tygodnie, w których danitka chatę będzie miała wolną :]. Ale wracając do wątku wyjazdu mamy, po odstawieniu jej na busa, udałam się z tatą do salonów telefonii komórkowych, w celu przeniesienia mojego nr, funkcjonującego dotychczas jako pre-paid w Orange, do oferty na abonament z telefonem w Plusie :D – ale ile to się autografów naskładałam to moje :P, ale mniejsza z tym, bo chciałam Wam się tu pochwalić, jaką radość sprawiłam tacie zabierając go do … do Klimatu na piwo :] ha – gdybyście widzieli jaki był zadowolony, że własna córka wzięła go w TAKIE miejsce i jeszcze postawiła mu piwo i się nie wstydziła hehehe :P.
₪Z Evą odwala nam jak rzadko (Salivili hiptu taptu… pozdro od szafarza i Natre karmiącej szczury :P… kobieta ‘wywrzeszczująca’ nam z okna historię ‘mafii ochroniarskiej’ z jej bloku :P jeżyk kierujący się na światła po jabco :P itp.)… nawet z wizyty na komisariacie miałyśmy niezły ubaw :P ta zaś zaskoczyła mnie pozytywnie… wiecie czym? Jasne ze nie swoim działaniem :P ale tym, że byli na tyle inteligentni, że na mój text: „chciałam zgłosić kradzież dokumentów” nie odpowiedzieli „dokumenty proszę” :P niemniej jednak na umorzeniu pomylili sobie nazwy lokali choć w 2 protokołach im ją literowałam… na dodatek ni hu hu przystojnego policjanta na horyzoncie :P – i jak tu ufać policji :P [Choć, jak tak sobie przypomnę, to i tak najśmieszniejszą stratą z tamtych dni był parasol – przegryziony przez K* :P i to ten parasol który tyle przeszedł ze mną i z Evą… a co najważniejsze przeszedł misje ‘pryskanie parasola’ :P]
₪Rekord pobiłam przez ten czas również w dyscyplinie którą nazwałabym ‘maksymalnym wydłużaniem sobie drogi do celu’ ;) otóż w pewną niedziele, z braku chęci uczestnictwa w części zajęć, wybrałam się – w deszczu – do szkoły na nogach… ale to byłoby całkiem normalne… gdyby nie to, że trasę, która normalnie zajmuje ok35min, zrobiłam w 1,5h:) a idąc zastanawiałam się w którą uliczkę skręcić żeby było… dłużej :P Więc, jakby kiedyś ktoś nie wiedział co zrobić z czasem, chętnie pomogę :P
₪Zaliczony już mam też dziewiczy – pierwszy ‘spoczynek’ pod mostem z torami w Cz-Dz :P
₪Ach – no i tak – sponsorem mojej tygodniowej nieobecności było Zakopane :P choć w sumie nie do końca ‘sponsorem’ bo to my tam wydaliśmy kupe kasy a nie oni na nas :P no ale było warto :] kwatery super, łoże w pokoju jak chyba dwa moje stare < lol > (swoją drogą to na takim łożu to się można……… znaczy wyspać się można :P ale jakbym wstawiła takie do pokoju, to do okna szła bym po łóżku i chyba nawet komputer miałabym postawiony też na łóżku, bo ni hu hu by nie szło inaczej pomieścić :P.
Chwila przerwy – musze schłodzić kompa wentylatorem bo już śmierdzieć mi tu cuś zaczyna:>
Ok. – 10min chłodzenia mu chyba wystarczy – w końcu mnie też jest gorąco :]
Wracając do tematu Zakopanego:] Było super i wcale nie przeszkadzało nam ze byliśmy only w trójkę:] Dzięki zorganizowaniu kolegi P* zaliczyliśmy liczne bacówki, jaskinię, Zakopane wzdłuż i w szerz;) a nawet Giewont :):]:) [jeśli chodzi o Zakopiec, to tylko tam mnie jeszcze, do ów dnia, nie było :P]. I żeby nie było niedomówień – nie żyliśmy tylko na polskich zupkach chińskich :P no ale co ja Wam będę zawracać gitarę :P możecie tylko żałować że Was nie było :P aa… i małe ‘ostrzeżenie’ jeśli ktoś z Was nie lubi jak gapią się mu w jedzenie, to nie rozkładajcie się na ławce na Krupówkach z pizzami i 2litrową HoopColą :P aa.. no i na Słowacji to lipa trochę jest:P
₪To by było na dziś tyle, bo natchnienia nie mam :] jak mi się zachce to coś naskrobie (albo i nie:P)
₪standardowo na koniec pozdrowienia …
tak wiec korzystając z okazji chciałam pozdrowić mamę we Włoszech, tatę w dużym pokoju, Eve przed jej kompem, K* oglądającego film, braci na Złotych Ł. i w Ustroniu i w ogóle wszystkich którzy tu zajrzą :)
Tej notki miało tu nie być, w każdym bądź razie nie myślałam, że będzie i, że o takiej treści… ale chciałam dziś podziękować dwóm osobą… Evie i Alien`kowi… m.in. za zainteresowanie, mimo opisu na gg, że nie ma mnie dla nikogo… i… zresztą Wy wiecie za co… :*
Dzisiejszy dzień miał wyglądać inaczej… o wiele inaczej… słucham? Owszem, może i macie racje, może czasem trzeba się przyzwyczaić do niespełnianych obietnic, lub nie brać ich zabardzo do siebie…
Mój opis? „być gdzieś na szarym końcu hierarchii ‘wartości’”? mam nadzieję, że się mylę…
Czy dzień jutrzejszy będzie wyglądał według ‘obietnicy’? się okaże…
Totalna zmiana dzisiejszych planów - na jakie? Na wieczór zapomnienia na piwie z Evą. Pomoże? Zobaczymy… Poprawi humor? Choć trochę na pewno…
No i tak – w piątek pokręciłyśmy z Evą tyłkami, najpierw w Highlanderze a potem trochę w PozaŚwiatem. Towarzystwo? Standard: Eva, ja, Krystian, mój Qzynek, Monia i Bartek. Klimaty? hmm ciężko określić… Ogólnie? Wieczór i noc udane, ranek przyjemny…
PS do Evy – nasza oriętacja jak widać zależy od lokalu… albo lesss albo trójkąty… no cóż… firmę ‘spławianie durnymi textami na zawołanie’ i tak chyba założę :]
(Hmm ciekawe czy sąsiedzi walą miotłą o sufit… nie wiem nie słyszę – zbyt głośno leci Nightwish „end of all hope” i Nickelback "It`s over" oraz „Figured sou out” :])
Co jeszcze? Sama nie wiem… weekend zapowiada się na nieco zakręcony zawierający w sobie piątkowy wieczór, pewno z Evą + sobotni egzamin z rachunkowości + juwenalia na Błoniach + niedzielne zajęcia… Choć nic zawczasu nie piszę, bo jak widać plany to jeszcze nie wszystko.
Obiecany text:
„FAR AWAY”
This time, This place
Misused, Mistakes
Too long, Too late
Who was I to make you wait
Just one chance
Just one breath
Just in case there’s just one left
‘Cause you know,
you know, you know
Chours: That I love you
I have loved you all along
And I miss you
Been far away for far too long
I keep dreaming you’ll be with me
and you’ll never go
Stop breathing if
I don’t see you anymore
One my knees, I’ll ask
Last chance for one last dance
‘Cause with you, I’d withstand
All of hell to hold your hand
I’d give it all
I’d give for us
Give anything but I won’t give up
‘Cause you know,
you know, you know
Chours: That I love you
I have loved you all along
(…)
So far away
Been far away for far too long
So far away
Been far away for far too long
But you know, you know, you know
I wanted
I wanted you to stay
‘Cause I needed
I need to hear you say
That I love you
I have loved you all along
And I forgive you
For being away for far too long
So keep breathing
‘Cause I’m not leaving
Hold on to me and
never let me go
Kończę na dziś, notka ta miała tym razem na celu tylko podziękowanie.
PS: thx za wszelkie pozostawione przez Was ślady :*
Ps2: tylko nie wiem cholera jasna co w księdze Gości robią co chwile te dziwne komentarze z linkami do stron japońsko/chińsko/nijakich :P
"Zanim piorun i tęcza przejdą przez smutków most
Zanim dzień stąd odleci na chmurze
Zanim groszki i róże pocałują się znów przez płot
Zanim kurz pozamiata podwórze
Szeptem na ucho powiem że...
Nikt tak pięknie nie mówił, że się boi miłości..."

Z chwilowego braku natchnienia popiszę o rzeczach mało istotnych ;)
Jak pewno wszyscy zauważyli, nadejszła wiekopomna chwila :P znaczy się lato przyszło (czego może w ów długi weekend zabardzo widać nie było, no ale…), tym samym słońce przygrzewa mi i Evie w główki :] – przypadek stracony, zwłaszcza Eva ćwicząca ‘taniec nie do rytmu’ :P mnie to może się jeszcze da odratować :P w końcu ‘ratusz’ jest bardziej uprzywilejowany jak ‘dom (bez) kultury’ :P ;). Taniec ów wszyscy zainteresowani winni mieć możliwość obejrzenia wedle obietnicy, w nadchodzący piątek w Highlanderze, do którego – korzystając z mojej wolnej soboty – się wybieramy pokręcić tyłkami ;).
Niezapomniana była nasza (czytaj moja i Evy:]) ostatnia wyprawa ‘w poszukiwaniu nowego budynku mojej szkoły’:D miedzy innymi poprzez fakt, że szukałyśmy wedle wskazówek „nowo-odnowionego budynku zaraz za torami” i tak połaziłyśmy kilka razy błędnie w kółko jak na rodowite bielszczanki przystało :P (tak jakby w tamtych rejonach było więcej torów:P). W końcu zdezoriętowane stanęłyśmy przy torach i co zauważyłyśmy? Nowe okna w starym budynku obok którego przechodziłyśmy co najmniej 5 razy… drogą dedukcji doszłyśmy do wniosku, że ów „nowo-odnowiony” oznaczał chyba – owszem – odnowiony, ale co najwyżej w środku (co potwierdziło się na najbliższych, minionych już zajęciach;)), bo o ile dobrze pamiętam, to budynek ten, ze względu na wygląd zewnętrzny wykluczyłyśmy już na początku:] no ale cóż… reasumując, do szkoły nie będę mogła już zabiec w 10 min :] teraz trzeba będzie się wozić autobusem co oznacza jakieś pół godziny mniej porannego spania :|. Latające nad szkołą na Beskidzkim samoloty, które tak im ponoć przeszkadzały, zamienili nam na pociągi przejeżdżające kilka metrów obok nowej ‘budowli’, co ma swoje plusy, bo jakby ktoś nie wytrzymywał, to blisko będzie miał żeby się pod pociąg rzucić :P. Ale tak na marginesie szkoła – w środku – jest całkiem przyjemna (o ile to jest określenie które jest odpowiednie w wypowiedzi odnoszącej się do szkoły:P).
PS:1: 4miesiace minęły – jak ten czas leci ;).
(…)
I am here for you if you'd only care.
You touched my heart you touched my soul.
You changed my life and all my goals.
And love is blind and that I knew when,
My heart was blinded by you.
I've kissed your lips and held your head.
Shared your dreams and shared your bed.
I know you well, I know your smell.
I've been addicted to you.
(…)
I'd spend a lifetime with you.
I know your fears and you know mine.
We've had our doubts but now we're fine,
And I love you, I swear that's true.
I cannot live without you.
(…)
And I still hold your hand in mine.
In mine when I'm asleep.
And I will bear my soul in time,
When I'm kneeling at your feet.
You are the one.
You are the one for me.
I'm so hollow without you, baby, I'm so hollow.
(…)
:*** 4 K :)
PS2: Evuś kochanie moje – się nie schizuj:) dasz sobie przecież radę :D
w tym miejscu połamania piór wszystkim tegorocznym maturzystą życzę, zwłaszcza Evie, Mani i Dawidowi :) – tak naprawdę to nie ma się czego bać – matura jest super :D tak tak, wiem wiem, dobrze mi się pisze bo jestem już po ;).
PS3: Co do wyników badań o które niektórzy pytają – prawdę mówiąc do dobrych to one się raczej nie zaliczają… mam nadzieje, że 10ciodniowy ‘antybiotyk’ pomoże…
◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►
Nie mogłam się oprzeć żeby tutaj tego nie zamieścić :] bez urazy dla nikogo oczywiście ;) [zaczerpnięte z http://www.student.lublin.pl/index1.html?akcja=news&kid=20&id=2110 ]
Techniczne problemy w związku
2004-10-27
Drogi serwisie techniczny!
W ubiegłym roku zmieniłam CHŁOPAKA na MĘŻA i zauważyłam znaczny spadek wydajności działania, w szczególności w aplikacjach KWIATY i BIŻUTERIA, które działały dotychczas bez zarzutu w CHŁOPAKU.
Dodatkowo MĄŻ - widocznie samoistnie - odinstalował kilka bardzo wartościowych programów takich jak ROMANS i ZAINTERESOWANIE, a w zamian zainstalował zupełnie przeze mnie niechciane aplikacje PIŁKA NOŻNA i BOKS.
ROZMOWA nie działa zupełnie, a aplikacja SPRZĄTANIE DOMU po prostu zawiesza system. Uruchamiałam aplikacje wsparcia KŁÓTNIA, aby naprawić problem, ale bezskutecznie.
Desperatka.
≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈
Droga Desperatko!
Na wstępie pragniemy zwrócić Twoją uwagę, iż CHŁOPAK jest pakietem rozrywkowym, podczas gdy MĄŻ jest systemem operacyjnym.
Spróbuj wprowadzić komendę C:\\\\\\MYSLAŁAM_ŻE_MNIE_KOCHASZ ściągnąć ŁZY oraz zainstalować WINĘ. Jeśli wszystko zadziała jak powinno, MĄŻ powinien automatycznie włączyć aplikacje KWIATY i BIŻUTERIA.
Pamiętaj jednak, iż nadużywanie tych aplikacji może doprowadzić MĘŻA do wystąpienia błędu GROBOWA_CISZA lub PIWO_PIWO a oba są bardzo nieprzyjemnymi programami, które w pewnych sytuacjach mogą włączać plik GŁOŚNE_CHRAPANIE.MP3
Cokolwiek byś nie robiła, pamiętaj jednak, żeby nie instalować TEŚCIOWEJ. Nie próbuj też instalować nowego programu CHLOPAK. To nie są współpracujące aplikacje i zniszczą MĘŻA.
Sumując, MĄŻ jest wspaniałym programem, ale ma ograniczoną pamięć i nie może szybko włączać nowych funkcji.
Musisz przemyśleć możliwość zakupu dodatkowego oprogramowania dla poprawienia pamięci i wydajności. Ja osobiście polecam GORĄCE_JEDZENIE i SEX_BIELIZNĘ.
Powodzenia, Serwis techniczny.
◄►◄►►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►
Dopisek
...za przyjaźń się nie dziękuje...
...bo i po co:)?... przyjaźń jest czymś trwałym, co tworzą lata doświadczeń osób współuczestniczących... przyjaźń jest ciężką pracą... i jest zasługą dwójki bliskich sobie osób... nie zależy tylko od jednej... to wsparcie, pomoc w każdej chwili... kiedy źle i kiedy radość rozrywa serce... to sztuka milczenia, kiedy ktoś potrzebuje wyrzucić z siebie złość, bez zbędnych słów, bez pouczeń... jeśli chcesz za nią dziękować komuś... nie zapomnij podziękować i sobie... bo bez Ciebie nie byłoby tego, co jest, co trwa... co dodaje nam skrzydeł... co istnieje w nas, jeśli pielęgnować będziemy to z każdym dniem naszej wspólnej drogi... Zbliżają porażki, ból zadany przez osoby trzecie... w przyjaźni nie trzeba ważyć słów... czasem i gorzka uwaga zdziała znacznie więcej, niż przytulenie... przyjaźń otwiera oczy...
Ostatnie pół roku zmieniło wiele… dało mi miłość i przyjaźń... dało czas, aby odbudować przyjaźń wyjątkową, która najtrudniej stworzyć... bo czasem, jak źle jest chce się uciec…ale nie można unikać wzroku tej osoby... bo dzieli się z nią długie lata... bo zna się ją lepiej, niż siebie... Czas sprawił że traktuję Ją jak Siostrę:)... i choć ta wciąż dziękuje mi za to, że jestem... niech sobie też podziękuje... bo nie tylko ja ją kocham, nie tylko ja dawałam rady, kiedy było źle... i nie tylko moje ramie było mokre od siostrzanych łez... Twoje również Sisterko:)… nasza wyjątkowa przyjaźń, przyjaźń z krwi i kości jest naszą ciężką pracą... i naszą zasługą...
PS: I teraz nie czas na Twoje łzy wzruszenia głuptasie;)...tylko na dalszą pracę nad naszym życiowym projektem... misja przyjaźń:) :*
PS ileśtam;) : podziekowania gorące dla Braciszka-Alienka za szybką pomoc i naukę html`a, wstawiania obrazków, zmienia kolorków, czcionek i innych różnych dziwnych rzeczy:) hehe;)
Każdego z nas czeka śmierć. Bez wyjątku. Ale, Boże... czasem... Zielona Mila wydaje się taka długa.”
Smutne? Niekoniecznie…
Ludzie nie boją się tyle śmierci, co mówienia o niej… Nie boją się samego faktu, że ‘umrą’ a tego, że może nie zdążą czegoś zrobić, komuś czegoś powiedzieć… Każdy z nas, gdzieś tam w środku, nawet jeśli się do tego nie przyznaje, obojętne czy jest wierzący, czy też nie, zastanawia się czasem, czy ów ‘śmierć’ to po prostu koniec egzystencji… czy może jednak jest ‘tam’ jakieś „życie wieczne”… a może istnieje coś takiego jak ‘reinkarnacja’… a może jest to przejście do ‘innego wymiaru’…? Czy naprawdę pojawia się „światełko w tunelu”? Czy ktoś ‘tam’ – gdziekolwiek jest to ‘tam’ – na nas czeka, czy też ‘śmierć’ jest końcem wszystkiego… Płaczemy na pogrzebach… ale właściwie dlaczego? Chyba dlatego, że myślimy wtedy o sobie… bo to nam brakować będzie danej osoby… osoby, która albo po prostu odeszła, albo ma się tam lepiej… albo… no właśnie… nie wiemy i nie dowiemy się tego aż do momentu własnej śmierci… i chyba właśnie dlatego tak się jej boimy… ludzie boją się tego, co nieznane… boją się ciemności jaka może ‘tam’ na nas czekać… bądź odpowiedzialności jaką mogą ponieść za to, jak żyli… bądź tego, gdzie się znajdą… a może po prostu czekającej na nich pustki… niepewność… to ona tak nas przeraża…
Z otrzymanych sms`ów od nieznajomego:
„Czasem niebezpiecznie jest polecieć za wysoko bo bywa to bardzo nisko(…)
Ludzie potrzebują raju miłości tylko, że dawno już zapomnieli przez tych którzy zapomnieli. Nie mają już wyobraźni a w niej kryje się tajemnica sumienia miłości(…)
Ludzie śpią snem pozbawionym uczuć(…)
Czarodziejskie usta wypowiedziały wiele i któregoś dnia gdy już nie chciałem żyć Ona pomyślała o mnie – nigdy nie byłem bardziej szczęśliwy(…)
Zapomniałem o sobie(…) ludzie odwrócili się ode mnie bo ‘nie mam godności’. Zrozumiałem tyle rzeczy a nie potrafię poradzić sobie w życiu. Czytałem, rozgryzałem, spotykałem się z mistykami zrozumiałem istotę dobra, zła, przeciwieństw chaosu(…)
Raj to pewność, to wtedy gdy Ona pomyśli o mnie kilka sekund i porzuci wszystko(…)
Zaczynam rozumieć nadzieję(…) Tak to karzełek siedzący we mnie stał się smokiem. Tam nie ma luster i tylko druga osoba może kogoś określić(…)”
Miłość (jak i przyjaźń) jest naprawdę jedną z niewielu wartości na dzisiejszym świecie o która warto walczyć... której warto ‘oddać życie’... najpiękniejsza rzeczą jaka możemy dostać od drugiej osoby jest czas nam poświecony… są myśli krążące wokół naszej osoby... a w końcu oddanie siebie... otworzenie własnego wnętrza i podarowanie choć skrawka serca i duszy... na duszy bowiem wyryte są nasze czyny... to tam pojawiają się rany… to tam pozostają blizny... to tam mieszka ostatnia iskierka nadziei… to tam rodzą się miłość, radość, szczęście ale i smutek i ból… Tylko ludzie, których tam właśnie dopuścimy, staja się wręcz częścią nas, częścią naszej codzienności…
„Poczucie godności”… czym tak właściwie jest? Na pewno jest ściśle związane z „honorem”… właściwie to wręcz to samo(?).
[Znalezione w necie w trakcie zagłębiania się w istotę powyższego pytania:]
„Adwokat diabła mógłby stwierdzić, że jeśli nie ma się odwagi, by wykonać jakiś gest, to stopniowo można stoczyć się do kolaboracji ze złem. Pytanie zatem, według jakiego kryterium odróżnić heroizm od pozy. Według mnie jedynym takim kryterium jest poczucie godności.
Poczucie godności to cichy, wewnętrzny głos, który stopniowo rodzi się i nasila, im bardziej się weń wsłuchujemy. Stanowi przeciwieństwo szukania podziwu w swoim otoczeniu. W rzeczywistości nie jest istotne, czy jest się szanowanym przez otoczenie, czy też nie. Ważne, czy samemu się można szanować. Człowiek traci wszystko dopiero wtedy, kiedy zaczyna sobą gardzić.”
Czym jest Honor ?
Według przeróżnych encyklopedycznych wyjaśnień można określić, iż „honor” to nic innego jak właśnie „poczucie godności osobistej”. Ciekawą definicje honoru znajdziemy w przedwojennej "Encyklopedii Wojskowej" :] „Honor to poczucie godności (osobistej, grupowej, stanowej) wyrażające się z jednej strony przez poczuwanie się do obowiązku postępowania i działania w pewien sposób, określony przez zwyczaje, poglądy i nakazy etyczne, przyjęte w danym środowisku, z drugiej zaś strony przez żądanie przestrzegania w stosunku do siebie pewnych ustalonych form, będących wyrazem uszanowania tej właśnie godności."
Tylko wtedy będziemy potrafili żyć z innymi, gdy zaakceptujemy siebie, gdy siebie będziemy szanować…
Żeby nie było niedomówień :) u mnie wszystko w porządku :) notka nie powinna nikogo napawać niepokojem ;) ot-tak naszło mnie na „Zieloną Mile” ostatnio ;), ba - wręcz przy pisaniu powyższego słuchałam sobie salsy, ścieżki dźwiękowej z Dirty Dancing2 :D (polecam: Ch. Aguiliera ”El beso del final”, Orishas “Represent, Cuba” oraz Mya “Do you wanna dance”). Poza tym, to wczoraj i dziś z Evą mamy tak zwaną ‘głupawkę’, wiec dla otoczenia nie jest to bezpieczne:P;). Święta się zbliżają, różyczki się suszą:), porządki poniekąd porobione, więcej mi nie wolno:]:P choć czuję się dobrze:).
PS1a: Z okazji tych – coraz bardziej komercyjnych świąt, ale tradycja jest tradycją:] – wszystkim Wesołych Świąt, kolorowego barana, smacznego Dyngusa, mokrych pisanek (czy siakoś takoś:P) i wszystkiego Naj Naj Naj i takie tam;) co się będę rozpisywać, jak wszyscy życzą praktycznie tego samego:P (poza tym jak pisze ze „Naj” to „Naj”:P)
PS1b: http://www.100lat.info/kaczki/
PS2: dzięki za wszystkie komentarze:)
PS3: styknie tych pe-esów :] buziaki 4 @ll i taki największy 4 K* :)
Druga osoba nie otworzy się przed Tobą o ile Ci nie zaufa…
Druga osoba nigdy Ci nie zaufa o ile Cię nie pozna…
Druga osoba nigdy Cię nie pozna dopóki się przed nią nie otworzysz…”
No i po wszystkim, za 2 tyg wycieczka do BCM po wyniki…
Dziękuję Wam za wsparcie, nie będę Was wszystkich wymieniać;), przecież każde z Was, każde z tych które się martwiło, które mnie wspierało, dobrze wie o tym, że to o niej/nim:)
{szczególne podziękowania dla Evy mojej najukochańszej – za wsparcie, za to, ze była tam ze mną i w ogóle za wszystko Siostrzyczko:*:) i dla Henia – za wsparcie, za ‘transport’;), za do3manie mi towarzystwa przez pół soboty, za rozbawianie w nawet najgorszych chwilach;) i w ogóle za przyjaźń:)}
Jak było?
Super - jeśli w stosunku do zabiegu takie słowo jest ‘na miejscu’;). Beskidzkie Centrum Medyczne jest tak świetną i śliczną kliniką, że nawet z Evą zastanawiałyśmy się już, ile by tam kosztowało wynajęcie pokoju, takiego 2osobowego jak tam mają, bo takich warunków to ja nawet w domu nie mam;). Świstków strasznie dużo do podpisywania;), pielęgniarka po prostu przemiła, wkłucie i założenie welfromu (czy jak to się tam nazywa:P) bezbolesne, pani anestezjolog dość sympatyczna, doktorka tak samo:), „przejażdżka” łóżkiem korytarzami i windą na salę operacyjną całkiem fajna;) (szkoda tylko że na suficie jakiś obrazków nie mają, bo tak nudno się jedzie patrząc na biały sufit i śmigające światełka;)). Potem to już po usadowieniu na fotel i ‘przywiązaniu mnie do niego’ założyły mi tą siakąś maskę z tlenem, podłączyły siakieś elektrody;) chwile później zakręciło mi się w głowie i obudziłam się już w pokoju:P widząc zdziwienie Evy która ujrzała mnie w stanie wyglądającym na niezłe naćpanie;). Do dziś zastanawiam się tylko, jak oni przetransportowali mnie z tego fotela te kilkanaście metrów na łóżko, które zostało przy wejściu na sale:> ale siniaków żadnych nie mam, wiec ważne, że mnie nie poobijali:P szczegółów chyba nie chce znać;). Z Kliniki wyszłam już ok. 10:30:) bez żadnych objawów mogących występować po narkozie. Nooo i jeszcze te ‘przepiękne’ zielone „kubraczki”:P, ale Eva stwierdziła, że w zielonym mi ładnie jest:P.
Sobotę przeleżałam w domku, w niedzielę na zajęcia jednak się nie wybrałam:] a popołudniu…:)
dobrze wiesz, że byłam ‘zła’… chociaż nie – ‘zła’ to kiepskie słowo, byłam ‘zawiedziona’… że chciałam tyle powiedzieć… ale… Otworzyłam drzwi… w drzwiach Ty… nie miałam pojęcia co powiedzieć, jak Cię przywitać… zza pleców wyciągnąłeś bez słów bukiet z róż… każda z nich wystarczyła za tysiąc słów… mogłabym tak wtedy stać wtulona w Ciebie do wieczora;) dziękuję:*:) i mam nadzieje, że – wedle obietnicy – nie będzie już tak jak przez ostatnie kilkanaście dni… :**
Na poduszce miękkiej jak dotyk Twojej dłoni
Pod powiekami tańczy obraz niebieskiej laguny
W uszach słyszę szum oceanu
Czerwone róże uśmiechają się do mnie z wazonu
Ja, we śnie uśmiecham się do Ciebie.
~~~
Obejmij mnie całą,
mocno przytul wśród rozkoszy.
Będę przewodnikiem Twoim
W blasku świec dzisiejszej nocy...
Chcę być Aniołem,
by moje skrzydła muskały Twoją twarz
a Twój oddech ogrzewał mnie całą…
Zamknij mnie delikatnie w swoich dłoniach,
unieśmy się wysoko…
Trzepot moich skrzydeł muśnięciem wiatru
chłodzić będzie Twą rozgrzaną skórę…
Zatopić się w Twoich oczach…
Twój dotyk dziwne drżenie sprawia…
Chcę frunąć do nieba i z Tobą z tęczy już nie spadać.
PS: pozmieniałam sobie to i owo... pododawałam to i tamto ;) Jak się Wam podoba :> ?
za oknem śnieg sypiący tak bardzo,
że nie widać nawet bloku naprzeciwko,
ot – takie kwietniowe anomalia pogodowe.
Normalnie nie wystawiłabym na dwór nawet nosa;),
ale dziś czas najwyższy było wziąć się w garść.
W końcu nie jestem już małą dziewczynką…:]
Nie jestem już dawno…
Przecież dam sobie radę…
Zbyt wiele problemów, gdzieś w umyśle uwiezionych…
Dotarłam do Pani Doktor.
Jak zwykle uśmiechnięta…
Jak zwykle nie dająca po sobie znać,
jak bardzo się boję…
Pani Doktor znów wyrysowała mi,
mimo swojego – jak sama mówiła – „beztalencia rysunkowego”
krok po kroku, co i jak…
Miało to mnie uspokoić…? Nie bardzo pomogło…
Wzięła słuchawkę telefonu by zadzwonić do znajomej,
by umówić mi termin…
„-Cześć Słoneczko, mam tu do sprzedania dla Ciebie moją klientkę”
Jak zwykle zażartowała…
Po chwili pytanie „-Kwiatuszku pasuje Ci sobota?”
Hmmm chyba niewiele właściwie miałam do powiedzenia…
I tak w sobotę punkt 7:30 mam stawić się „ze szlafroczkiem i papciami”
w klinice… (Evuś – Perełko, dzięki, że będziesz tam ze mną…)
Tam punkt 8ma „wbiją się mi do żyły”
dzięki czemu ‘odpłynę’ na jakiś czas…
Samo badanie ponoć trwa krótko,
gorzej może być z moją reakcja na narkozę:/
dlatego spędzę tam trochę czasu na obserwacji…
jakieś parę godzinek…
Tak… zawsze ‘marzyłam’ o leżeniu w szpitalnym łóżku:|
Jakoś mam uraz nawet do zwykłej strzykawki…
Dlaczego?
Hmmm… nie każde dziecko ma szyte dwukrotnie czoło:]
To chyba troszkę mnie usprawiedliwia;)
Po dwóch tygodniach,
podczas których mogą dziać mi się dziwne rzeczy:]
i podczas których nie wolno mi będzie robić prawie nic:| żeby nie dostać krwotoku:|
nastanie ‘moja chwila prawdy’ i zjawić się będę miała po wyniki…
Więc 3mcie kciuki…:)
Kolejny problem będzie z moimi niedzielnymi zajęciami:/
Niestety MUSZĘ się zjawić przynajmniej na angielskim
w celu napisania pracy kontrolnej:]
no i zdałoby się też pojawić na rachunkowości…
Tymczasem kochana Pani Doktor wręcz zabroniła mi się gdzieś ruszać…
No ale – bo to pierwszy raz zrobię coś co odradzają;) – tym razem siła wyższa;)
Teraz siedzę sobie robiąc nic
i zastanawiam się czym by tu zająć myśli…
Chwilę temu męczyłam się z przestawianiem wszystkich ‘akcesorii komputerowych’
na moją nową półkę:D – nie to żebym się chwaliła;)
a ile to się w myślach nakln… znaczy namarudziłam na poplątane kable;)
Ale już wszystko działa i wygląda nienajgorzej.
Mam nadzieję, że jutrzejsze popołudnie minie
wedle wstępnych planów
bardzo miło – bo z K*:)
„czasem myślę - wiesz Kochanie, może Ty ze mną razem znikniesz…
i tylko Twój uśmiech pcha mnie do przodu i znów myślę…”
Ktoś patrząc na styl tej notki spodziewał się wiersza?
Ups – przykro mi;) – nie taki był plan;)
Ot takie porozrzucane myśli…
„W Twoim świecie jak w klozecie przelewają się dni…”
Ach te cytaty znalezione na necie:P
„(…)Pisze ten list ze skażonych pól swego serca
Krzyk bezradności zanim śmierć zabierze nas z tego miejsca
(…)Łez atramentem namaluję swój obraz (…)
Tak pragnę życia, tak pragnę ufać, poradzić sobie
Tak pragnę żyć (…)
Znaleźć harmonie by świat był częścią mnie
Bez systemu, bez potwora który zjada moje serce
Wciąż chce wierzyć w te ideały
Wciąż wierzyć że jest sens tej naszej pracy
Że tak naprawdę ziemia jest tylko przelotnym momentem
Krótkim przystankiem do stacji ‘wieczne szczęście’
Otwieram oczy i wciąż jestem tutaj
I tylko marzyć może mi się świat tonący w uczuciach
< Chodź zabiorę Cię tam, gdzie w kolorach jest świat
Choć na chwile zapomnij...
Otulę Ciebie szalem ciepłym tak doskonale
Gdzie czas z przestrzenią stykają się zmieniając bieg
Utulę Cię do snu byś choć na chwilę mógł
Odpocząć od ciężaru ludzkich spraw
Oddaj się w me ramiona już nadeszła pora
By przestać toczyć syzyfowy głaz >”
- errata -
Jest już czwartek… po 23…
Nie mam ochoty na nową notkę…
Właściwie to na nic nie mam ochoty…
Właściwie to w ogóle nie wiem po co pisze…
Po policzku znów płyną łzy…
Łzy zawiedzenia…
łzy strachu…
łzy bólu…
łzy niepewności…
łzy potrzeby zainteresowania i miłości…
Ciągle Cię nie ma…
masz tyle ważniejszych ode mnie rzeczy…
______________________________________________________________________
{Wieczór jednak spędzony był z Evą (znów dziękuję Perełko, że jesteś…)}
______________________________________________________________________
[…zasypiam próbując ukołysać myśli…]
Na chłodne policzki
co po chwilę spada łza…
W głowie setki melancholijnych myśli
Czasem spokojnych, jak ciepła bryza nocą…
Czasem zagubionych, jak ziarenko piasku pośrodku pustyni…
Nie każda noc to pełnia…
Są chwile, kiedy każdy dzień wystawia nas na próbę
Lecz na próżno nie dzieje się nic…
Myślę – jakby to było…
Zaglądam w środek duszy
A zegar wciąż tyka
bez wytchnienia kradnąc czas…
Czasem zamykam oczy udając, że nie widzę,
Zamykam uszy udając, że nie słyszę,
Zamykam serce… lecz i tak czuję…
Gwiazdy zasypiają przykryte kocem chmur
Przez szparę przeciska się światło księżyca
W sercu tylko jedno
Zajęte przez Ciebie miejsce…
Tak mocno czuje,
Tak bardzo pragnie…
że czasem aż boli
że czasem prosząc aż krzyczy…
Klucz do serca mojego
jakimś cudem masz właśnie Ty…
Twoje imię mam w myślach co rano,
Budząc się pragnę spojrzeć w oczy Twe
Jak wtedy gdy całą noc byłeś obok mnie…
Gdy opuszczam powieki, znów w myślach wszechobecny Ty
Chciałabym być Twego życia sensem,
W tęczowych kolorach malować każdy wspólny dzień
Chcę być obok – jeśli tylko przyznasz, że potrzebujesz mnie…
Że, jak ja bez Ciebie, tak Ty beze mnie, nie możesz się pozbierać…
Nic chyba nie wiesz o tym, że świat przysłaniasz mi
Ktoś wciąż zabiera tylko nasze chwile…
Ktoś zabiera je
wtedy, kiedy tak bardzo potrzebuję Cię…
Zmrużę oczy bez leku – jeśli Ty będziesz obok…
Łatwiej wierzyć gdy utwierdzasz, że łatwo nie zniknę z Twego serca…
Z zielonej głębi
Spada kolejna łza…
‘Otwieram okno, rozkładam ręce
By brać od życia więcej i więcej…
Zamykam oczy, otwieram serce
By dać Ci wszystko, by dać Ci więcej…’
brak kategorii (38)
wszystkie (38)